
Gimme fuel
Gimme fire
Gimme that which I desire!!
Oh, on I burn,
Fuel is pumping engines
Burning hard
Loose and clean…
Oh, and on I burn
turning my direction
Quench my thirst with gasoline
Było masakrycznie gorąco, tłumnie, głośno i rajdowo. Widowiskowo. Po roku posuchy znów dałem się porwać rajdowej gorączce. Na walimskiej “patelni” zgromadziło się chyba z tysiąc osób, by przez ułamek sekundy poczuć w żyłach wysokooktanową benzynę.
Dodane 11.05
Usunąłem galerię. Taka fota jak ta u góry trafia się raz na milion gwiezdnych lat i nie trzeba jej psuć innymi, choćby najbardziej poprawnymi technicznie obrazkami…
Nastąpił przedziwny zbieg okoliczności. Przypadek, ułamek sekundy kiedy Kościuszkę odwróciło i zaczął kręcić bączki… Słońce, kłęby dymu. Dopiero weszliśmy do Walimia, do “patelni” był jeszcze kawał drogi. Minute wcześniej wyjąłem aparat z plecaka. Nagle huk, pisk opon i 500 metrów przed nami kręcący się na kostce brukowej Peugeot. Podniosłem aparat odruchowo do oka i wywaliłem 8 klatek z 1/3000 s…. Dwudziestokrotnie krócej niż mgnienie powieki. I juz. Zdjęcia nie zdążyły się zapisać na karte kiedy dym opadł, a Kościuszko z rykiem silnika minął mnie, zostawiając na chodniku gapiącego się na wyświetlacz. I stojąc tam wiedziałem, że dla mnie jest już po rajdzie.




