10
maj

Rajd Elmot

Gimme fuel
Gimme fire
Gimme that which I desire!!
Oh, on I burn,
Fuel is pumping engines
Burning hard
Loose and clean…
Oh, and on I burn
turning my direction
Quench my thirst with gasoline

Było masakrycznie gorąco, tłumnie, głośno i rajdowo. Widowiskowo. Po roku posuchy znów dałem się porwać rajdowej gorączce. Na walimskiej “patelni” zgromadziło się chyba z tysiąc osób, by przez ułamek sekundy poczuć w żyłach wysokooktanową benzynę.

Dodane 11.05
Usunąłem galerię. Taka fota jak ta u góry trafia się raz na milion gwiezdnych lat i nie trzeba jej psuć innymi, choćby najbardziej poprawnymi technicznie obrazkami…

Nastąpił przedziwny zbieg okoliczności. Przypadek, ułamek sekundy kiedy Kościuszkę odwróciło i zaczął kręcić bączki… Słońce, kłęby dymu. Dopiero weszliśmy do Walimia, do “patelni” był jeszcze kawał drogi. Minute wcześniej wyjąłem aparat z plecaka. Nagle huk, pisk opon i 500 metrów przed nami kręcący się na kostce brukowej Peugeot. Podniosłem aparat odruchowo do oka i wywaliłem 8 klatek z 1/3000 s…. Dwudziestokrotnie krócej niż mgnienie powieki. I juz. Zdjęcia nie zdążyły się zapisać na karte kiedy dym opadł, a Kościuszko z rykiem silnika minął mnie, zostawiając na chodniku gapiącego się na wyświetlacz. I stojąc tam wiedziałem, że dla mnie jest już po rajdzie.

08
maj

Stop Stop-om!

Odniosłem wrażenie, że wczorajszy dzień był światowym dniem zakazów. Od samego rana otoczały mnie i osaczyły STOP-y. Wieczorem znów testowaliśmy lampy. Na koniec nawet jedna z nich powiedziała STOP! i odmówiła współpracy. Kurcze… jak nie urok to sraczka. Fotke zrobił Daniel - jam był Dyfuzor the Dyfuzyrian…

01
maj

Zjednoczona Republika srebrnogórska

Zobacz galerię (3,2 MB)

Towarzysze! Mija 10. rocznica proklamowania Zjednoczonej Republiki Srebrnogórskiej. Na przekór wrogom, imperialistycznym ciemiężcom Republika trwa nieprzerwanie. Dziś, wespół z najwyższymi władzami komitetu centralnego uczciliśmy Międzynarodowe Święto Pracy. A ja przez krótką jak mgnienie oka chwilę zobaczyłem znajomą twarz za szyba samochodu… a może mi się zdawało?

26
kwi

Napieranie

Pierwszy raz fotogarfowałem imprezę, po nowemu zwaną Adventure Trphy, czyli  Rajd Przygodowy, jak powiedziałbym za moich młodych lat. Organizacyjnie poległem w 100%. Jeśli chodzi o rajd, to przejechałem samochodem prawie 100 km motając się i szukając punktów kontrolnych, na których okazywało się, że najbardziej spektakularną rzeczą jest nieustanny i nieubłagany upływ czasu. Dobił mnie punkt w raiderze opisany jako przeprawa przez rzekę. Kiedy odnalazłem go na mapie, pokonałem kolejno drogi 12, 14 i 19 kolejności odśnieżania, nie urwałem resztek zawieszenia na polnej, składającej się w połowie z kamieni i błota drodze okazało się, że rzeczona przeprawa to leniwie płynący strumyczek 4 metrowej szerokości, głęboki na 10 cm, który zawodnicy pokonali jak większą kałużę. Z fotograficznego punktu widzenia - nuda i dłużyzna. Słonko, śliczna pogoda… Poleżałem 4 godziny nad jeziorem czekając na “swoich”… i tyle byłoby z przygody.

Pozdrowienia dla Przemka z portalu sobótczańskiego, ekipy foto i dziewuszki z Krakowa poznanych “u przeprawy” - hehehe - czasoumilaczy i wpółtowarzyszy w trwaniu nad jeziorem. Odezwijcie się na gg jeśli jakimś sposbem uda wam się trafić na te stronę.

26
kwi

Wayne Dockery

24
kwi

Bill Evans

19
kwi

kladruby

 

  

          Zobacz galerię z zawodów… (2,3 MB)          Zobacz stajnie (1,7 MB)

Kladruby to stajnie i ośrodek jeździecki koło Hradec Kralove, wielkości małego miasteczka. Kladruby to rasa koni. W końcu Kladruby to miejsce, w którym rok rocznie rozgrywanesą eliminacje do mistrzostw świata w powożeniu.

Pogoda nie dopisała. Było dżdżysto, choć niezbyt zimno. Poza tym, jak to na imprezach jeździeckich: pole minowe z końskich gówien, piwo, czeska kapusta z ziemniakami i doskonałe towarzystwo.

18
kwi

Shabab tolouie

Niedawno napisałem w komentarzu koledze Joe 70, ze muzyczny jest ten kwiecien, oj muzyczny…. Przygód muzycznych wiec ciąg dalszy. Przedziwny koncert, przedziwny duet. Pers (Irańczyk) i Czech. Dwie przeróżne osobowości, dwa przeróżne charaktery. Ech… co to byl za koncert!!!! Słychać było Shakti i Johna Mc Laughin’a, przebrzmiewał Paco de Lucia i Al di Meola. A wszystko działo się na krzesłach, w foier biblioteki miejskiej w Świdnicy.

13
kwi

Janusz Radek, vol 2

Zobacz galerię (2,1 MB)

Recital “Dziękuję za miłość” w jeleniogórskiej filharmonii. Ot, takie babskie granie. Widziałem to drugi raz i drugi raz po piętnastu minutach zacząłem ziewać. Za to kobiałki.. ech - owacje na stojąco, mdlejące trzydziestolatki, szał ciał i umysłów… Muzycy grający z Januszem też jacyś tacy… ospali
i niemrawi.

DODANE 14.04.2008

Recital, moim zdaniem adresowany do zdecydowanie kobiet. Takaz estetyka muzyczna nie przemawia do mnie zupelnie. Tak jak “Dom za miastem” rzucil mnie na kolana, tak ten… znudził.

05
kwi

tsa - koncet

 

Genialny koncert. Dawno nie slyszalem tak porządnego, rockowego grania. Dwie
godziny ostrej jazdy na najwyższym poziomie. TSA nie tylko wciaż żywe, ale, wydaje się,
w nieustająco doskonałej formie.

Przy okazji. Czym sie różni estrada od kameralnej scenki? Pewnie tym, czym
osiemnastotonowa ciężarówka od malucha? A czy można obwiesić “maluszka”
wszystkimi świtałami z takiego ciągnika siodłowego. Jasne. Tylko po co? Po raz dziesiąty
pytam sie: po ch… scenę 4 na 3 metry oświetlać SZESNASTOMA!!!! diodowymi
refletorami estradowymi? Paranoja. Tutaj - lewa dolna fotka z tej samej sali, z przed
półtora roku. Koncert Marka Napiórkowskiego.  3 reflektory teatralne daly śliczne,
koncertowe światlo.