Ruszamy, ruszamy. Przednówek nastał, organizm, tak jak wszystko, wyzute z wszelkich witamin odmawia wzmożonej aktywności. Poza tym realizacja dwóch duzych zlecen jakoś zniechęca do fotografowania hobbystycznego. Juz niedugo, za kilka dni, reportaż z “piekla”… chyba warto poczekać, bo ci, co widzieli zajawki, całkiem sobie chwalą…
Dzięki za kopa do pracy… Swiadomość, że jeszcze kogoś poza mną bawi oglądanie moich fotek naprawdę pomaga i mobilizuje.


owszem, bawi, choć nie wiem, czy to najlepsze słowo – w końcu niektóre nie bawią
no jak z piekła to czekamy, czekamy!