Czy skoro spaliliśmy Mazannę to nie powinno jus być ciepło? – zapytała Ziuta, kiedy wychodziliśmy dziś na spacer. No jasne, że powinno! Truchła Marzann już od dawna gniją porzucone nad brzegami wszelkiego rodzaju rzek, strumieni i strumyków, a czas letni zaczął obowiązywać dziś w nocy. Teoretycznie wszystko co żyje powinno już zacząć kwitnąć, pękacić się, zielenić, skracać spódniczkowo i rozbudzać hormonalnie. Teoretycznie. W rzeczywistości ciągle jest szaro, przednówkowo i gówniano. Na wyspy Hula-Gula za daleko i za drogo – za to pod bokiem mam cudowną palmiarnię, gdzie cały rok jest ciepło, zielono i kolorowo… Jaka praca, takie tropiki, co zrobić…


















