
Archiwum dla maj, 2009
Tam, gdzie zginął kapitan Pawłow
Kto oglądał Czterech pancernych wie, o czym mowa. Jedna kula, już po wojnie. Prosto z tej wieży.

Kołysanka dla maluszka…
Tylko śpij i aż śpij
Wniebowzięty chór wszsytkich świętych
Patrzy na nas w dół
A to tylko ty
A to tylko ja
Ty maleństwo niepojęte
Boże,życie bywa piękne…
Już przytul się i śpij
Czekolady pełna noc
Gwiazdy jak cukierki
Ech…czas je zdjąć
Jutro obudź dzień
Jutro ja- twój cień
Będę wszędzie,wszędzie będę
Nawet gdy mnie już nie będzie…

Janusz Radek vol.4

Prezydent Lech Kaczyński
“- a ja każę wami nakarmić ptaszyska, a co….”
Prezydent na spotkaniu ze związkowcami Solidarności w Legnicy.
Fotografie w Legnicy wykonane na zlecenie dziennika Rzeczpospolita.

Long Weekend – day first
Nazwa: Manifestacja z okazji obchodów święta 1. maja
Miejsce: Od przełęczy – do Rynku – Srebrna Góra
Czas trwania: 1 maja 2009
Tradycją jest, że pierwszy dzień maja spędzamy w Srebrnej Górze, gdzie pochodem pierwszomajowym rozpoczynamy czas letniej beztroski, radości, lenistwa i przetrollowania. Nie będę pisał jak było – bo tego, co się działo w tym roku – nie da się opisać. Takiego pochodu po prostu jeszcze nie było. Jak mawiał poeta: “zakonników, straganiarzy, błaznów i karzełków – roi się pstrokate mrowie, roi się wśód zgiełku (…) Oszalało miasto całe, nie wie starzec ni wyrostek – czy to post jest karnawałem – czy karnawał postem”
Żeby zobaczyc fotocast – kliknij w zdjęcie. Oglądaj z dźwiękiem.
Long Weekend – day third
Nazwa: Mistrzostwa Polski Quadów
Miejsce: Tor motocrossowy, Wschowa
Czas trwania: 3 maja 2009
Upał trwa. We Wschowej deszcz widziano ostatni raz przed wielkanocą. Piachu było po równo na ziemi i w powietrzu. Żeby zapobiec odwróceniu naturalnych proporcji stężenia piachu powietrze-ziemia, straż pożarna przed każdym wyścigiem polewa tor hektolitrami wody. Meszki nie dają za wygraną.

long weekend – the day before
Nazwa: Grandys Duo Motor Racing
Miejsce: Tor motocyklowy, Poznań
Czas trwania: 29-30 kwietnia 2009
Było dramatycznie gorąco. Ale to nie lejący się z nieba żar dopiekał najbardziej. To maleńkie, podłe, zajadłe, pieprzone meszki, które wygryzły mi w nogach milion dziur. Wyjechałem z poznańskiego toru lżejszy, spokojnie, o jeden kilogram skóry na nogach… Podłe bestie. Na tor pojechałem na zaproszenie dealera Yamahy, pana Stanisława Radwńskiego, któremu wdzięczny jestem bardzo za wprowadzenie mnie w tajniki sportu motorowego. No i co tu więcej gadać – było zajebiście!
Kliknij w zdjęcie, żeby obejrzeć fotocast.





