26
sie
10

100 lat ZHP


Podobno albo harcerzem się jest przez całe życie, albo się nim nigdy nie było.

Pierwszy obóz zuchowy – Rowy, 1980 rok. Chodziłem wtedy do wrocławskiej szkoły podstawowej nr 55 im. Hanki Sawickiej, która z założenia była szkołą harcerską – nie bardzo miałem więc wybór – zostałem wcielony do organizacji, można rzec, z definicji. Nie przypominam sobie jednak, żeby któreś z nas wtedy narzekało na to, że do szkoły trzeba było chodzić w mundurkach. Wszyscy mieli waźniejsze sprawy na głowie – dorośli – rodząca się właśnie Solidarność, niepokoje społeczne, które miały doprowadzić w prostej linii do wprowadzenia rok później stanu wojennego. A my – zbiórki w malej harcówce w piwnicy szkoły, po których biegliśmy na wzgórze partyzantów szukać ukrytych wejść do niemieckich podziemi, o których opowieści słyszeliśmy od naszych rodziców, którzy albo zaraz po wojnie przyjechali do Wrocławia albo, albo już tam się urodzili.

Rok 1988. Gruszów. Najliczniejszy wyjazd naszej drużyny – 14 Wałbrzyskiej Środowiskowej Drużyny Starszoharcerskiej “Cormophyta”. Nie wiem, jak to się stało, że tylu nas wtedy pojechało. Pierwsze przygody z małym biznesem – Namalowana plakatówkami piękna plansza z zamkiem i straszącym w nim duchem, w której fotografowaliśmy wszystkich chętnych za pięć zeta… Placki ziemniaczane, na papierowych tackach. Na to, że ziemniaki na placki placki były starte na wiórki, bo tylko taką tarką dysponowaliśmy – nikt nie zwracał uwagi. Zarobiliśmy wtedy całkiem sporo pieniędzy – starczyło na to, żeby pod koniec wakacji pojechać całą bandą w Bieszczady… a może w Tatry?

Bieszczady. Pieniny. Tatry. Beskidy. Dębki nad morzem. Chyba setki kilometrów w góre i w dół, w deszczu, śniegu, palącym słońcu. Godziny spędzone na stacjach i dworcach zapomnianych przez boga i ludzi. Całe dni o kubku wody wyssanej ze źródełka kapiącego często daleko od szlaku… Wielu poznanych ludzi – takich na krócej – i takich na resztę życia. Nieprzebrany ogrom wspomnień i emocji zamkniętych w kartonach pełnych fotografii, zalegających piwnice, kańciapy, strychy, pawlacze.


4 Odpowiedzi do “100 lat ZHP”


  1. 27 Sierpień 2010 o 8:37 pm

    W 1980 r. to byłem trzy tygodnie na obozie zuchowym w Wilczu ;) , który to skutecznie mnie zniechęcił do harcerstwa jako takiego ;)

    pozdrawiam !!!

  2. 30 Sierpień 2010 o 7:01 am

    w berecie byles taki meski :)

  3. 3 edo
    30 Sierpień 2010 o 6:14 pm

    He he he, ja na obozie w Wilczu byłem w 1989 i podobnie jak joe70 raz na zawsze dałem sobie spokój z harcerstwem. Pozdrawiam

  4. 4 smagloo
    31 Sierpień 2010 o 5:57 am

    Harcjorem byłem i miło wszystko z nim związane wspominam :)
    Wilcze, Srebrna Góra, nocne przygody z narkusami na Mauzoleum… :)
    Mała Zośka i chusta z murem i polską walczącą – muszę gdzieś wygrzebać z piwnicznego pudła me harcerskie gadżety :)
    Naprawdę i serio pikne chwile i miłe wspomnienia…
    Fakt – pierwsze szlugi, wódki i dziewczyny też w mundurze zaliczyłem…
    Ale kiedyś było inaczej ;)


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s



Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.