

Marcia Leone. Kim jest Marcia Leone? Na to pytanie nie potrafią odpowiedzieć nawet google. Brazylijka australijsiego pochodzenia (szczeście, że nie Argentynka niemieckiego pochodzenia…), gwaizdeczka tajlandzkiej i australijskiej sceny jazzowej… a może awangardowego, kulinarnego odłamu tychże. “Wolowina w ciecie na otro raz!!!!” a do tego Marcia… mogę to sobie bez problemu wyobrazić.
Kolacja czy bankiecik z taką muzyczką byłyby z pewnością udanymi imprezami. Marcia ma niewątpliwą szansę szybko powędrować na szczyt list najbardziej wziętych muzyków weselnych tego kraju. Ale co to ma wspólnego z jazzem? Nie mam pojęcia. A już zupelnie nie kumam idei występu Marcii Leone w ramach Świdnickich nocy jazzowych. Młodzi muzycy na start (no dobra - bez tego młodzi), szansa na sukces, idol… Ale stawiać Marcie Leone w jednym szeregu z takimi sławami jak Makowicz, Bem, Miskiewicz i Miskiewiczówna, Napiórkowski, Nahorny, Urbaniak i mnostwo innych muzyków z najwyższej półki to chyba lekkie przegięcie.
Gdyby koncert odbył się nie w sali teatralnej, a w klubie Bolko, jak to onegdaj bywało - może mój odbiór byłby całkiem inny. Piwko, jedzonko, pewnie i tańce byłyby… człowiek mógłby się czymś zająć, Marcie taktując jak tło, ozdobnik, dopełnienie wieczoru. A tak… szkoda gadać.