Archiwum kategorii 'Reportaż'

10
gru
11

Bouldering – fotografujemy z Ziutką w Klubie Jaskiniowym

Za Wikipedią: Bouldering (z ang. boulder – głaz) – wspinaczka po zazwyczaj wolnostojących, kilkumetrowych blokach skalnych bez użycia asekuracji liną. Sportowy charakter boulderingu wiąże się z częstymi, zazwyczaj niekontrolowanymi odpadnięciami od skały, stąd też podstawową metodą asekuracji jest stosowanie tzw. crashpadów, czyli przenośnych materaców oraz pomoc tzw. spottera, czyli partnera, który pomaga w kontrolowaniu lotu, zabezpieczając górną część ciała przed bezpośrednim uderzeniem o ziemię.

Zadzwonił Budyń z zajawką o zawodach. Plany na dziś straciły zupełnie na aktualności, zabraliśmy więc z Ziutką graty i pojechaliśmy do Klubu popstrykać wariatów łażących po ścianach. Wszechobecna, unosząca się w powietrzu magnezja, połamane posklejane palce, powybijane barki… Moje dziecko odnalazło się doskonale – fotograficznie – bo ganiała z aparatem, a od kiedy dwa lata temu pierwszy raz wdrapała się na skałkę w Pełcznicy, na samo wspomnienie o wspinaniu się podskakuje z radości…

***

17
paź
11

Na gruzach…

Pomysł na portret był jasny od początku – zdjęcie musiało być zrobione w plenerze, na gruzowisku, w środowisku naturalnym, można powiedzieć, dla działań w jakich operuje Katarzyna i jej pies. Problemem pozostawało odnalezienie odpowiedniego miejsca. Sobotnie popołudnie spędziliśmy więc z Kasią i Jadźką (znaczy jej psem), błąkając się po okolicznych ruinach i zwaliskach – aż trafiliśmy na zapomnianą, położoną na uboczu cześć walimskiej fabryki lnu. Jeden rzut oka na fasadę starej, spalonej kamienicy – i zapadła błyskawiczna decyzja – Tu! Jakież było jednak nasze zdziwienie, kiedy obeszliśmy kamienicę od tyłu…

Chciałem pokazać Kasię pod koniec długiego dnia ciężkiej, wyczerpującej fizycznie i psychicznie pracy. Poza modelką potrzebowałem ostrego, ciepłego, niskiego światła zachodzącego słońca. To jednak przed momentem schowało się za wzgórzem. Pech. Nie podupadłwszy na duchu wyszedłem z założenia, że jeśli słońca nie ma – trzeba je zaświecić. Oświetliłem więc Kasię daleko odsuniętą lampą z założonym gelem 1/3 C.T.O.. Takie ustawienie dało ostry, mocny cień – dokładnie taki, jaki daje zachodzące słońce. Drugą lampą z pełnym C.T.O. oświetliłem ścianę kamienicy. W ten sposób powstał blik ostatnich promieni zachodzącego słońca.

Warto powiedzieć kilka słów o samej jednostce OSP, w której Katarzyna służy.
Ochotnicza Straż Pożarna – Jednostka Ratownictwa Specjalistycznego jest pierwszą na Dolnym Śląsku i jednocześnie największą w południowo-zachodniej Polsce jednostką specjalizującą się w poszukiwaniu osób zaginionych przy użyciu psów ratowniczych certyfikowanych przez Komendę Główną Państwowej Straży Pożarnej. Strażacy służący w niej są przeszkoleni m.in. z zakresu ratownictwa medycznego oraz ratownictwa wysokościowego. Ratownicy biorą udział w międzynarodowych ćwiczeniach i warsztatach szkoleniowych dla przewodników psów ratowniczych oraz szkoleniach z zakresu ratownictwa medycznego. Więcej informacji o formacji: http://www.jrs.wroclaw.pl

11
lut
11

size doesnt matter czyli videomania

Co niektórzy panowie twierdzą, że nie rozmiar ma znaczenia. Może i tak. Parafrazując więc przysłowie, ośmielam się mówić: “Nie kamera lecz chęć szczera zrobi z ciebie reportera”.

13
gru
10

Mokry Kraków

Wystarczyło trochę ponad trzy godziny, żeby w sobotni wieczór znaleźć się na Kazimierzu, w Krakowie, gdzie zadowoleni, uśmiechnięci, z każdą godziną coraz bardziej wylewni ludzie tłoczyli się w małych knajpkach upchanych w obskurnych kamienicach. Im później w noc, tym bardziej wylewność zmieni się w agresję, rozbawione oczy podejdą krwią i ulica Estery spłynie treścią żołądkową wszystkich nacji Europy. Do Krakowa już dawno nie jeździ się szukać spokoju i wytchnienia, tchnienia kultury i powiewu wielkiego świata. Do Krakowa jeździ się na imprezę.

Śniadanie na oszklonym patio “Kolorów” powoli tłumi niemożliwy do zniesienia syndrom dnia poprzedniego – niechybny znak, że wieczór był wyjątkowo udany, godny miejsca. Bułka “watka” i zamarznięta na kość kosteczka masła – zemsta wszystkich hotelarzy świata. Ser, powidła, wędlina. Pozbawione funkcji życiowych kubki smakowe zdają się wracać do formy. Kawa w Alchemii, wielki sagan grzanego wina przyprawionego goździkami i ćwiatką pomarańczy… zawsze ten sam scenariusz. “…30 sekund dzieli jedną od drugiej szklaneczki…” Mózg zaczyna pracować. Znika klamra mieżdżąca skronie. Wielki kawał czekoladowo-wiśniowego tortu przywraca mnie społeczeństwu. Gotów jestem wyjść. Na deszcz, błoto, breję.. 4 godziny po przebudzeniu zaczynam odczuwać potrzebę powietrza.

Kraków płynie błotem i breją pośniegową. W radio zapowiadali intensywne opady śniegu, zawieje i trzaskający mróz. Jeśli jednak tego dnia coś trzasnęło to niestety – tylko prognoza i zamiast tego mamy szary, deszczowy Rynek, jarmark świąteczny, zziębnietych turystów szukających schronienia w Sukiennichach… grupka dziewcząt śpiewa amerykańskie kolędy – co za ironia. Między Silent Night a Jingle bells wplata się niespodziewanie strażak z Kościoła Mariackiego… ratunku!!!! Trzeba wracać!!!

23
cze
10

Monika Święcicka na Erdyl Celebration…

W tym roku Monika Święcicka na Erdyl Celebration pokazała reszcie, gdzie ich miejsce w szeregu, a wszystko to na V Mistrzostwach Młodzieży Szkolnej i Akademickiej w Ujeżdżeniu, o puchar Zbigniewa Dąbrowskiego w Książu.

Zobacz galerię (UWAGA! 5,45 Mb)

16
cze
10

Spotkanie z Markiem Kamińskim

Niewielu jest ludzi, którym czegoś zazdroszczę. Podróżnikom i globtroterom zazdroszczę odwagi i stanowczości w czasie, kiedy postanowili realizować marzenia. Wiary i stanowczości, których mi kiedyś zabrakło… Zazdroszczę im tego, że mają co wspominać. Bo jak strasznie nudnym i ponurym jest życie bez przygód, o których później można opowiadać. Dla przypomnienia za wikipedią: Marek Kamiński polski polarnik, podróżnik, żeglarz. Pierwszy i jedyny człowiek na świecie, który zdobył oba bieguny Ziemi w ciągu jednego roku bez pomocy z zewnątrz: 23 maja 1995  roku wraz z Wojciechem Moskalem dotarł na biegun północny, a 27 grudnia 1995  roku zdobył samotnie biegun południowy.

(…) Mówimy o wojnach w dalekich krainach,
Zmyślamy, bogactwa zdobyte, stracone,
Słuchają, jak mszy, dolewają nam wina,
I dziewki przysiada się też, ośmielone,
Do ognia dorzuci przebiegły gospodarz:
Noc długa korzyści mu doda.

Rozgrzani, snujemy niezwykłą opowieść
Zazdroszcząc im tego, że tacy ciekawi,
Choć mają, co każdy powinien mieć człowiek,
A za – byle co – już gotowi zastawić
By włóczyć się, szukać i błądzić, jak my
I żyć bez pór roku, bez nocy i dni.

03
maj
10

Zjednoczona Rewolucyjna Republika Srebrnogórska 2010

Jak co rok mam sporo fajnych fotek ze srebrnogórskiego pochodu pierwszomajowego. Przysiądę w tygodniu i przygotuję fotocasta – tymczasem jedna na zachęte. :)

03
maj
10

Janusz Radek – do DVD

 29 kwietnia zostałem zaproszony do sfotografowania dwóch koncertów Janusza “Dom za miastem”, które odbyły się w chorzowskim Teatrze Rozrywki. Rzecz o tyle spektakularna, że to było to wydarzenie rejestrowane, które pod koniec lata ukaże się w limitowanym dwupaku (CD i DVD). Moje fotki z koncertu wykorzystane zostaną w książeczce dołączonej do wydawnictwa.

09
lis
09

Hubertus Ksiaż 2009

Nie było spektakularnej gonitwy. Wszystkie klacze prawie były źrebne, jechała w zasadzie prawie sama rekreacja, wiec było spokojnie i nie nerwowo. Ot, taki lajtowy spacerek w terenie. Lis ukryty w zagajniczku został odnaleziony, bidżis i kiełbacha z patyka, popita wiśnióweczką, smakowały znakomicie… A potem tańce, hulanki i swawole do późna…

31
paź
09

Zmarli równi i równiejsi…

Zobacz galerię

Widzę was nie raz, gdy twarz ukryję w dłoniach,
macie przynajmiej Wasze dumne poniżenie,
gdy wygnanym łuk ziemi ojczyznę przesłonił;
ciągle taką samą w waszym zapatrzeniu…

Ku pamięci mieszkańców Sokołowska, których pochowano na starym cmentarzu w lesie…

Święto Zmarłych – święto hipokryzji i kupiectwa… jarmark, na którym spokój sumienia na resztę roku można kupić za plastikową doniczkę z badziewnymi kwiatkami i znicz – większy niż innych, dłużej palący się… Święto wszystkich świętych?? Nie.. święto NASZYCH świętych… bo mijamy obojętnie opuszczone groby ludzi, o których nikt nie pamięta po śmierci – tak, jak byli zapomniani za życia.

Wczesnym rankiem odwiedziiśmy zagubiony w lesie otaczającym miasto niemiecki cmentarz w Sokołowsku… choć powinienem raczej napisać w Görbersdorf. Bo pochowani są na nim mieszkańcy Görbersdorf. Gorszy gatunek zmarłych – bo obcy, anonimowi, nieznani. Cóż z tego, że Sokołowsko to krew ich rąk, chleb z ich pieca? Że to oni zbudowali domy, w których teraz mieszkają ci, którzy zapomnieli… że w polskim Sokołowsku ciągle rosną niemieckie drzewa. Dla mieszkańców Sokołowska Görbersdorf to nawet nie przeszłość… bo o przeszłości się pamięta… A tam tylko zniszczenie.

Ten cykl fotografii dedykuję mieszkańcom Görbersdorf, Gottesberg, Waldenburg, Hermsdorf i wszystkich miast Niederschlesien. Niech będzie symboliczną świeczką nad ich grobami we wszystkich miejscach, o których mieszkańcy Sokołowska, Boguszowa, Wałbrzycha i całego Dolnego Śląska dawno zdążyli zapomnieć.





Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.