Archiwum kategorii 'Travel'

03
lip
09

der Damm

17
maj
09

Tam, gdzie zginął kapitan Pawłow

Kto oglądał Czterech pancernych wie, o czym mowa.  Jedna kula, już po wojnie. Prosto z tej wieży.

24
mar
09

Kościół pw św Józefa Oblubieńca w Wałbrzychu

02
mar
09

o krok od szlaku czyli w te i nazad w Karkonoszach

Ile trzeba, żeby niedzielna wycieczka przerodziła się w tragedię? Okazuje się, że bardzo niewiele. Trochę nieuwagi, uporu, zbytniej rutyny… a potem czas zaczyna biec bardzo szybko. Zaczynają się nerwy. Kolejny raz okazuje się, że największym niebezpieczeństwem jesteśmy sami dla siebie.

Poza tym było bardzo miło… Przekroczyliśmy Karkonosze w poprzek – ze strony czeskiej na polską i odwrotnie. Bardzo miło zdziwiło mnie schronisko Pod Łabskim Szczytem.. Schludne pokoje, BARDZO MIŁA pani… Jak dotąt plasuje się wysoko w rankingu sudeckich schronisk turystycznych… W kategorii MEGA SYF nieodmiennie prowadzi Schronisko pod Śnieżnikiem i Dom Śląski na równi pod Śnieżką.

03
sty
09

Konno dookoła Wałbrzycha, czyli Na Wierchu

Tak naprawdę nikt nie wie jak to miejsce się nazywa. Na szczycie pagórka stoi potrącony przez rydwan czasu słupek triangulacyjny. Wzgórze Wierchem nazwali koniarze, kórzy upodobali sobie je ze względu na łatwy dojazd, przepiękny widok na Chełmiec i Trójgarb. Ze szczytu można podziwiać panoramę całego Pogórza Wałbrzyskiego. Nie prowadzi na nie żadna oznakowana ścieżka turystyczna. Trafić tam można przekraczając stary nasyp kolejowy i wspinając się dalej na zachód. (479 m n.p.m.)

28
wrz
08

Ta ostatnia, letnia, niedziela…

A był wrzesień, pogoda prześliczna
wszystko w złocie trwało i w zieleni.
Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
o mającej nastąpić jesieni… 

Być może to już ostatnia tak ciepła niedziela tego roku. W końcu pojutrze już październik… ale dziś jeszcze było jak latem… 

15
sie
08

Zagórze Śląskie

25
maj
08

Pasterka

Do Pasterki można dojechać tylko od jednej strony. Dalej droga kończy się na czeskiej granicy, gdzieś w lesie. Zresztą słowo DROGA wydaje się być mocno na wyrost. To raczej dukt leśny zalany asfaltem. Schronisko turystyczne, agroturystyka, kilka chałup, kościół i stary, niemiecki cmentarz… Przy drodze słupy telefoniczne z 1933 roku. Za kilka lat Pasterka zniknie w zalewie tandety, zgiełku i gwaru – milion turystów dziennie zdepta ciszę i spokój grubą podeszwą trekingowych butów najnowszej generacji. Dziś jeszcze, na szczęście, w sobotni ranek gospodarz prowadzący krowy gdzieś na pastwisko drapie się bezmyślnie po obszarpanych gaciach i odgania muchy natrętnie bzykające koło ucha, a na cmentarzu, koło kościoła, czas ciągle płynie tak samo leniwie, jak sto lat temu.

20
lut
08

Zimowy wyjazd na Śnieżkę

                              Taka była pogoda   |   Tak sie bawiliśmy

Miało być słońce. Miały być lekkie chmurki… miał być przecudny wschód słońca u podnóża Świętej Góry Śląskiej. Tyle accuweather.com. Już kiedy dojeżdżaliśmy do przełęczy Okraj czułem, że coś jest nie w porzadku. Może dlatego, że przedzieraliśmy się przez chmury, a widoczność spadła do półtora metra? A może dlatego, że pogoda pozbawiła mnie jedynego argumentu, którym przekonywałem współtowarzyszy podróży do zerwania się skoro świt i gnania bez opamiętania w zimowe Karkonosze?

Wielkie podziękowania “Ekipie śnieżnikowej” za cynk o spotkaniu.

Przy okazji. Jeśłi ktoś planuje nocleg w schronisku Dom Śląski na Równi pod Śnieżką – odradzam. Schroniska bardziej parchatego, syfiastego, pełnego gburowatych pracowników, gdzie podają piwo grzane w samowarze, w którym przez cały dzień podgrzewano zupę jarzynową, nie widziałem już dawno.

26
sty
08

Praski poranek – dla tych, którzy nie byli choć być powinni…

 Zobacz galerię

Miejski poranek, pusty przystanek
za chwilę zabrzmi tu gwar…
koty się gonią, butelki dzwonią,
mleko przywieźli juz…

za chwilę szpetnie ciszę rozetnie
tramwajów łomot i trzask
Na razie mgiełka – watka, perełka,
puchaty miejski brzask….

Praga najpiękniejsza jest o świcie. Warto zwlec się z łóżka o 3 rano, żeby dojechać tam o wschodzie słońca, móc słyszeć pokrzykiwania kelnerów rozstawiających stoliki w ulicznych kafejkach, otwierane, skrzypiące żaluzje sklepowe, przekupki rozstawiające kramy z tandetnymi pamiątkami. Tylko bladym świtem rybacy wypływają na pachnącą mułem Wełtawę, nie zrytą jeszcze śrubami statków wycieczkowych wijących się jak gigantyczne węże morskie pod praskimi mostami od przystani, do przystani.

Styczniowa Praga żyje w zwolnionym tempie. To niepojęte, ale patrząc pod nogi można zobaczyć bruk i ulicę, a nie stopy milionowego potoku turystów, płynącego nieprzerwanie od lata do jesieni. Gorący grog na Malej Stranie, szybka bułka z kiełbaską lub kotletem z kurczaka kupiona w ulicznej budce na Vaclawiaku… Zimą czeska Praga przestaje być kosmopolityczna… jest po prostu praska.




Statystyki

  • 76,080 odwiedzin