Archiwum kategorii 'Z dna oka'

05
maj
12

Wracam!

Po pól roku rozterek, wahań i zasatanawiania się, czy wybrać facebook zupełnie i zrezygnować z prowadzenia bloga do szedłem do wniosku, że korporacja fejsbukowa nie jest warta tego, żeby rezygnować dla niej z prowadzenia swojego własnego kącika w sieci. Facebook oczywiście pozostanie swego rodzaju tablicą informacyjną i miejscem do szybkiego notowania i powiadamiania, jednak główny nurt płyną będzie przez jacekzych.pl – a nie przez “fejsa”.

Miło mi, że ciągle jeszcze zaglądacie tu – czasem pewnie przez przypadek, czasem jednak, jak pokazują statystyki – świadomie. Zabieram się do pracy i nie pozowolę Wam zbyt długo czekać na kolejne wpisy.

Czuwaj!

30
gru
11

Do zobaczenia za rok!

Nadejszła wiekopomna chwila… To był dobry rok. Mimo szalejącego franka, kryzysu globalnego i wałbrzyskiej padaki lokalnej udało się dotrwać do końca, ba! spłacić dwa leasingi i nawet szczególnie dużo nie dołożyć do interesu. Plecak fotograficzny rozrósł się do nieprzyzwoitych rozmiarów, stając się stojącym w kącie memento, powtarzającym “fotografuj, fotografuj…”.
Dużo czasu spędziłem w górach. W naszych Sowich, Wałbrzyskich, w Karkonoszach… a latem, po dziesięciu prawie latach rozłąki, Tatry chwyciły mnie w ramiona. Jesienią z liśćmi spadały z drzew nutki fantastycznej muzyki, a ja tarzałem się w niej, granej na żywo, bez opamiętania.
Grania na żywo było w tym roku w ogóle bardzo dużo. Byli górale, był Dżem symfonicznie, była Susanna Baca, Bregovic z chórem zespołu Śląsk. Byli cyganie z Rumunii… i jeszcze dużo, dużo więcej.
Mnóstwo ludzi przeszło obok mnie. Na niektórych zupełnie nie zwróciłem uwagi, wielu z nich nie zwróciło uwagi na mnie. Ktoś został na dłużej.
Ot.. i minął rok. Do zobaczenia za rok…

i na koniec…:

“Wybaczcie autorowi że, spartaczył tu nie mało
lecz nawet panu Bogu też nie wszystko się udało….

Do zobaczenia więc za rok, w o wiele lepszym świecie,
życzę wam szczęścia, Mazel Tov!, w końcu nadejdzie przecież.
Do zobaczenia więc za rok w o wiele lepszych czasach,
na dobry los czekajmy bo już go ktoś lei dla nas!”

21
gru
11

Marketingowcy

Wczorajsze pokłosie do mini “corporate-shooting” w Termet S.A. Korporacja korporacją, a trochę śmiechu na koniec nikomu jeszcze nie zaszkodziło…

08
lis
11

Na chwile przed zachodem

Sudety. Tak bardzo stare i tak bardzo niedocenione. To, co zostało tu po Niemcach, to zaledwie ogryzek dawnej świetności, a i tak zostawiają daleko inne masywy w Polszy. Pełne tajemnic, zagadek, legend. W porównaniu z Beskidami czy Bieszczadami puste przez cały rok, a teraz, jesienią – wyludnione. To tu ciągle jeszcze spotkać można schroniska tak małe, że kuchnia i jadalnia tworzą jedno, a kury i kozy żyją w leniwej symbiozie z turystami.
5 listopada o zachodzie słońca, Zygmuntówka.

17
wrz
11

Transmiter – all tha way from China

Rzuciłem na pożarcie chińskiemu smokowi sto dolców. Niby żaden majątek, ale jedynym śladem jaki po kasie został było potwierdzenie przelewu gdzieś na konto w Hong-Kongu. Myślę, że kiedy podjąłem decyzję o kupnie u kitajców to podświadomie przeznaczyłem te kasę na straty. Kiedy więc przedwczoraj poczta polska dostarczyła przesyłkę prosto z Hong Kongu to łoskot spadającego z serca kamienia był równie głośny co świst wciąganego ze zdziwieniem powietrza… :) Jest. Wszystko elegancko zapakowane, zabezpieczone. Wykonanie transmitera naprawdę mnie zaskoczyło. Żadnej tandety, niedopasowanych czy luźnych elementów, zadziorów czy tandetnego plastiku.
Kilka dni temu przyszła zamówiona w amerykańskim Amazonie książka Joe McNally’ego LIFE. W Empiku pod domem amerykańskie wydanie kosztuje 89 zł. Ze Stanów, z przesyłką, wysłane DHL-em – 23 USD – 69 zł. Jak wszyscy zaczną kupować za granicą i pies z kulawą nogą nie pokaże się w polskich sklepach, to może nasi dystrybutorzy pokapują się, że pogięło ich chyba z wysokością cen.

07
wrz
11

Dawno temu nad morzem

Dawno temu – wczoraj, a może przed 20 laty – sam już nie wiem kiedy to było… Wspomnienia, tysiące obrazów, tych, które wciąż w sercu mam. W westchnieniu chwila zaklęta, mogłaby wieczność trwać. Nikt tego dziś już nie pamięta…
Cypel półwyspu helskiego, dawno, dawno temu.

06
wrz
11

Lubię mieszkać w bloku…

Ania B. podesłała mi wczoraj bardzo przyjemy wiersz-piosenkę Michała Zabłockiego – “Lubię mieszkać w bloku”. Za moim pośrednictwem więc, z dedykacją dla wszystkich mieszkańców tych małych i tych wielkich – blokowisk :)

“Lubię mieszać w bloku
bo mam święty spokój.
Ściany betonowe
chronią moją głowę,
fajne mam sąsiadki,
równego sąsiada -
sześćdziesięciolatki
Więc można pogadać

Nie tak, jak u teścia
w domku na przedmieściach
mam do sklepu blisko
i pod ręką wszystko
Pół osiedla czasem
nawet u mnie gości
Nigdy mnie nie trapi
wywóz nieczystości

W zamku klucz przekręcę
nic nie trzeba więcej
Góry znów zaszczycę
albo zagranicę
Deszcze czy pogoda
podróżuję stale
Na mrozie po schodach
windą przy upale

Życie tuż za ścianą
rzeką dobrze znaną
trudne lecz ochocze
płynie, rwie, bulgocze
W domku się nie można
spotkać nigdy z nikim
Trzeba pielęgnować
dachy i trawniki…

(Michał zabłocki)

17
sie
11

Mordor

“Lecz wzrok hobbitów nie zwracał się na rzekę ani wstecz, ku Gondorowi, ku przyjaciołom i krajom życzliwych ludzi. Spoglądali na południe i na wschód, gdzie na granicy nadciągającej nocy rysował się ciemny wał, jakby odległe pasmo gór albo nieruchoma smuga dymu. Od czasu do czasu w miejscu, gdzie ziemia spotykała się z niebem, wzbijało się w górę czerwone światełko. (…)

Frodo, nie poruszył się ani nie oderwał oczu od ciemnego wału na widnokręgu i od migocących na jego tle płomyków. – Mordor!- szepnął ledwie dosłyszalnie.”

03
lip
11

Cmentarz na Pęksowym Brzyzku by iPhone

Była fantastyczna pogoda na fotografowanie. Szaro, deszczowo, mokro… Zalana deszczem, rozgrzana ziemia parowała, otulając figury nagrobne mgłą mistycyzmu i tajemniczości. Niestety – podniosłej atmosfery miejsca ani niepowtarzalnej okazji zrobienia naprawdę ładnych fotografii nie czuła bateria w telefonie, która po zaledwie kilku klatkach odmówiła współpracy i pozbawiając mnie i was, szanowni czytelnicy, okazji do fotograficznego spaceru po zakopiańskiej nekropolii…

06
maj
11

Entliczek pętliczek co powie Piechniczek…

Nie jestem jakimś szczególnym fanem piłki nożnej, ale dla złotych myśli Antoniego Piechniczka bedę oglądał każdą transmisję, przy okazji której będzie gościem w studio TV:

“Graliśmy jak równy z równym, wykonywaliśmy więcej rzutów rożnych. Pan (dziennikarz) jest oczywiście nastawiony negatywnie. Nie wykorzystaliśmy żadnego rzutu rożnego, ale trzeba zwrócić uwagę, że każdy miał jakąś myśl przewodnią i był bity inaczej.” (MEGA!!!!! – poplakalem sie :-) )

“Zacytuję wielkiego Polaka: Piesiewicza. Po upadku komunizmu największym problemem są media.” – (TIAAAA – krytyka owszem, musi byc, ale taka, zeby jej nie bylo, tylko akceptacja i ogólny aplauz).

“Kto trenuje dzisiaj reprezentację męską w siatkówce? Przepraszam, z całym szacunkiem, bo może jest on fantastyczny, ale to farmer z Argentyny, który uczył się siatkówki we Włoszech od polskich zawodników.”

“To trener, który ma silną osobowość, nie boi się zawodników i potrafi znaleźć z nimi wspólny język. Poza tym nie jest skażony pracą w PZPN.”





Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.