Fotki na okładkę płyty, której projekt objęty został przez znanego El Producente klauzulą tajne przez poufne.. dość powiedzieć, że ja do dziś nie potrafię do końca wytłumaczyć idei produkowanego wydawnictwa…
Jeśli powiem, że sesja nosiła znamiona pośpiechu, to chyba nie wyrażę do końca klimatu dnia… zaczęło padać, więc zdjęcia przed zamkiem zrobiliśmy w biegu - co w zasadzie widać na fotkach - hehehe. W samym zamku nie zdążyliśmy się nawet rozstawić, kiedy zaatakowała nas pani z ochrony, która z wdziękiem i erudycją odpowiednią pracownikom ochrony, pozostając głuchą na agumenty typu “ustalone z prezesem”, “jest zgoda prezesa” itp., powiedziała - “Wypierdalać! Nie wolno! Sala dla zwiedzających”… Prezes, niedostępny w dzień wolny od pracy, pozostawał głuchy na wołanie o pomoc. Widać jednak niecodzienne stroje członków zespołu musiały wprawić panią w zachwyt i zdumienie, bo krzycząc i wyzywając nie mogła oczu od nich oderwać i chyba z tego szoku w końcu łaskawie udostępniła nam Salę Maksymiliana na całe 5 minut…












