Pierwsze fotki w nowym studio – i oczywiście Młoda – bo i któż by inny.

Pierwsze fotki w nowym studio – i oczywiście Młoda – bo i któż by inny.

Fotograficznie w Książu.

Choć trudno w to uwierzyć, Ziuta czasem przestaje mówić. Ci, którzy ją znają, wiedzą, że zjawisko to niczym zorza polarna – jest godne odnotowania w kronikach rodzinnych. Słychać wtedy kota przemykającego chyłkiem, śnieg trzeszczący za oknem. Cały dom zadziwia i zaskakuje mnogością dzwięków.
Tak było i tym razem. Młoda usiadła na parapecie, zapatrzona w zimę ściskającą świat okowami mrozu, a światło, przez gruby dywan chmur, oblało jej twarz cudnym, miękkim blaskiem. Wystarczyło podnieść aparat do oka i nacisnąć spust migawki.


Zima zbliża się wielkimi krokami. Czas było zrobić garderobiane przebierki i czapkowe przymiarki. Co za małe to w kosz, co za duże… no cóż, w tej kwestii zdania były podzielone… hehe

Pierwsze dwa wypadły same. Prawą górną jedynke przehandlowała za bajkę. Druga jedynka została wystrzelona w kierunku ściany za pomocą czegoś… Ziuta odmawia przyznania się co posłuzyło za cięciwę.

Wyjrzał koala spoza krzaka czarnym okiem
i wyszło mu to zaraz bokiem,
bo każdy chciał mieć z nim zdjęcie…
a zdjęcie to nudne zajęcie …
